Restaurant Week Polska – kulinarnym szlakiem Krakowa

Do Restaurant Week Polska podchodziłam sceptycznie. Niestety organizacja festiwalu w zeszłym roku, poziom restauracji oraz ich podejście do klienta nie spełniły moich oczekiwań. Jednakże jestem człowiekiem, który (prawie) zawsze daje drugą szansę, więc ochoczo popełniłam rezerwację do trzech restauracji w Krakowie w kolejnej, niedawno zakończonej edycji. Jakże przyjemnie się „rozczarowałam”. Organizatorzy poprawili wszystkie niedociągnięcia z poprzedniego roku, a restauracje (przynajmniej te, w których miałam okazję gościć) dostrzegły potencjał marketingowy w całej akcji i zrozumiały, że odpowiednim podejściem do klienta mogą naprawdę wiele zyskać. 

Czym w ogóle jest Restaurant Week Polska? To festiwal najlepszych restauracji w danym mieście (m.in. Kraków, Warszawa, Wrocław czy Poznań), gdzie w cenie 39zł można skosztować trzech popisowych dań danego szefa kuchni / z danej restauracji. Najczęściej do wyboru mamy 2 menu: mięsne i wegetariańskie, ale niestety, nie jest to regułą. Jako nie-wegetarianka, ale pewna anty-fanka mięsa i miłośniczka warzyw byłam zawiedziona, że nie wszystkie restauracje praktykowały takie rozwiązanie, przez co z niektórych musiałam zrezygnować.  O dziwo, już półtora miesiąca przed rozpoczęciem festiwalu dużo terminów było zarezerwowanych stąd moja dobra rada: jeżeli czujecie się zachęceni do wzięcia udziału w tym festiwalu smaku, miejsca na kolejną edycję w czerwcu zacznijcie rezerwować już teraz. Gdzie warto w Krakowie? Moje trzy wybory okazały się strzałem w dziesiątkę i gorąco je polecam!

 

22 (1)

 

Restauracja Sukiennice  to miejsce, do którego zdecydowanie powrócę, nie tylko ze względu na jedzenie, ale przede wszystkim podejście do klienta i atmosferę. Gwarno, przyjemnie, z muzyką na żywo – nie sposób się nie zakochać. Już przy wejściu na płycie Rynku Głównego w Krakowie powitał nas dobrym słowem właściciel restauracji. Zajrzał jeszcze do nas kilka razy, aby podzielić się uśmiechem i zapytać czy wszystko w porządku. Tego zawsze mi w restauracjach brakuje! Duża, mała, sieciowa lub nie – miły właściciel, uśmiechnięta kelnerka tworzą prawdziwie domową atmosferę do której chce się wracać.

Przed przystawką, czekała na mnie „poczekajka” w postaci kiszonej kapusty (pyszna) i kiszonego ogórka (nie przepadam, nie będę obiektywna). Samą przystawką była homiłka serowa z miętą i solą w oliwie z ziołami z grzanką. Porcja idealna na rozbudzenie apetytu – nie za mała, nie za duża. Nie była to być może poezja smaku, ale z chęcią zjadłabym ponownie.

Najgorzej wypadło danie główne, czyli orkiszowe placki ziemniaczane z polskimi warzywami i marynowanymi buraczkami – danie jak dla mnie poprawne. Plackom brakowało sosu (zbyt suche), a buraczki były pyszne, ale zdecydowanie było ich zbyt mało.

Idealnym zwieńczeniem wieczoru była natomiast NNN, czyli Nieziemska, Niesamowita, Niewiarygodna szarlotka z jabłek z Gruszowa podana z bitą śmietaną i lodami. Tradycja w najlepszym tego słowo znaczeniu! Koniecznie musicie spróbować :)

Na pożegnanie dostałyśmy z koleżanką po szocie wiśniówki  (delikatna, typowo babska można powiedzieć) od restauracji i kuponie na deser bądź kawę. Małe gesty, które niemało cieszą!

 

22 (2)

Zakładka – Food & Wine powitała nas przepięknym, estetycznym wnętrzem i spokojną atmosferą. W tle lekko „sączyły” się francuskie piosenki, a klimatu dodawały przygaszone światła. Sama okolica, tuż obok Kładki Bernatki, sprawia, że miejsce jest magiczne i idealne na randkę czy spotkanie w gronie znajomych.

Na przystawkę otrzymałam przepyszną sałatkę z pieczonego topinamburu (przepyszny!), jajka przepiórczego (niech zjedzą mnie znawcy smaku, ale jak dla mnie smakowało tak samo jak kurze), grzybów portobello (troszeczkę przypominają w smaku pieczarki), pudru z oliwy truflowej (ZJAWISKOWY!), słoneczniku i genialnego, koperkowego sosu vinaigrette. Kompozycja smaków idealna. Porcja zdecydowanie większa, aniżeli tradycyjna przystawka. ale  w menu restauracji widnieje na stałe jako sałatka, więc może dlatego.

12445784_1684748848455320_1504824326_n

Daniem głównym był gołąbek z kaszy bulgur z grzybami leśnymi, musem z buraka i sosem z żółtej papryki. Smak nie zachwycił, ale można powiedzieć, że danie było poprawne i odpowiednio skomponowane. Przeszkadzała mi mocno kapusta – zbyt twarda. Na uwagę zasługuje mus z buraka – mój chłopak ich nie cierpi, muszą być naprawdę dobrze przyrządzone, aby zniknęły z talerza. Tak się stało.

Deser przyjemnie połechtał nie tylko moje kubki smakowe, ale i wrażenia estetyczne. Ciekawie podany, nowoczesny i niezwykle lekki. Ravioli z ananasa, mus z białej czekolady z kandyzowaną skórką pomarańczy i truskawkowym sosem były strzałem w dziesiątkę!

 

 

22

 

W przypadku Edo Fusion na pewno nie będę obiektywna, bo ja kocham azjatycką kuchnię miłością wielką. To była moja pierwsza wizyta w tym miejscu, ale zdecydowanie nie ostatnia. Design miejsca zachwyca! Spływająca po ścianie woda działa niezwykle relaksująco, a wszędobylska zieleń uspokaja i sprawia, że nie chce się stamtąd wychodzić. Klimatu dopełniają przepiękne kelnerki w regionalnych strojach. Idealnie.

Jako pierwsza trafiła na mój stół zupa kokosowo – pomidorowa. Idealnie zbalansowana w smaku odmiana zupy galangalowej z grzybami shiitake, sezonowymi warzywami i nutką chilli. Każda kolejna łyżka była podróżą w nowe smaki i prawdziwą rozkoszą. Każda. Jedna.

Na drugie danie trafił na mój talerz Yaki Soba, czyli smażony w woku makaron gryczany z grzybami hiratake, warzywami, czosnkiem, imbirem i nutą sosu sojowego. Makaron gryczany to HIT! Danie mogłabym jeść też czami – przepięknie podane.

I ponownie deser był najlepszy! Z dodatkiem zielonej herbaty i imbiru, z wiórkami kokosowymi, nutą wiśni i prażonymi płatkami migdałów. Istne mistrzostwo i najlepsze lody jakie jadłam w życiu bez dwóch zdań. Niezbyt słodkie i wyraziste w smaku.

12445769_1681914015394655_1166021405_n

Zachwyciła mnie tez herbata, skuszona opisem ulubiona szefa kuchni  zamówiłam  Kukiche – z łodyżek i ogonków liści, delikatna, z lekkim aromatem lukrecji. Z właściwościami odkwaszającymi. Pierwsza filiżanka mnie nie powaliła, ale z każdą kolejną chciałam pić więcej i więcej! I mogłam, bo to herbata z obniżoną zawartością teiny.

Kulinarne, weekendowe szaleństwo jak widać niezwykle udane. Podobał mi się także konkursowy smaczek (jako fanka social media nie mogłabym nie zwrócić na niego uwagi). Uczestników Restaurant Week zachęcano do dodawania zdjęć z festiwalu w mediach społecznościowych wraz z hasztagiem #restaurantweekpolska – do wygrania oczywiście darmowe rezerwacje na kolejną edycję. Dla mnie nagrodą natomiast była już sama uczta dla oka, przeglądając wszystkie te smakowite zdjęcia.

Komentarze

Ledwo polub!

Ledwo najnowsze

Kategorie

ania Opublikowane przez:

Discount Christian Louboutin Outlet Store 80% OFF and Free Delivery! Hot Sale Cheap Christian louboutin Pumps,Heels,Sneakers,Mary Jane Wedges for Women and Men